Simulacra zostawia po sobie konkretną dziurę. Nie „jeszcze jeden horror" — dokładnie to uczucie trzymania cudzego telefonu o pierwszej w nocy, ze świadomością, że wypada przestać przewijać, i przewijania dalej. Oto co realnie to zaspokaja i z czego każda z tych gier rezygnuje.
Pierwsze podejście Kaigan Games do tego pomysłu i wciąż najczystsza jego wersja: krótka, darmowa, bezpośredni przodek Simulacry. Jeśli jej nie znasz, zacznij tutaj — godzina i cały gatunek staje się zrozumiały.
Ta sama machina z większym budżetem i większą ilością nagrań aktorskich. Jeśli podobał Ci się wątek nadprzyrodzony i materiał filmowy, to naturalny następny krok. Jeśli podobała Ci się robota detektywistyczna, wypadną cieniej, niż pamiętasz — telefon coraz częściej pcha fabułę sam.
Accidental Queens zabrało formułę w stronę ciszy. Bez potworów i bez straszaków — składasz w całość powód zniknięcia nastolatka, a odpowiedzią jest portret człowieka, nie zagrożenie. Krótka, ludzka i najlepszy dowód, że ten gatunek nie potrzebuje horroru.
Odcinkowy thriller na czacie od Everbyte i zdecydowanie najwięcej treści: długa historia, w której piszesz z grupą znajomych szukających zaginionej dziewczyny. Ceną jest tempo — to serial, z czekaniem wpisanym w projekt, a zakończenie przychodzi wiele odcinków później.
Ciasny koszmarek studia Somi: bezimienna władza każe Ci przeszukać telefon zatrzymanego obcego człowieka w poszukiwaniu dowodów terroryzmu. Jawnie polityczna, nieprzyjemna z premedytacją, na godzinę. Jedyna pozycja, która pyta, kto pilnuje pilnującego.
To historie z interfejsem w kształcie telefonu. Posuwasz się naprzód, stukając w kolejną podświetloną rzecz, a dedukcję gra wykonuje za Ciebie — wniosek wpisuje postać, nie Ty. To uczciwy projekt; po prostu nie jest to praca detektywa.
CaseTwist jest w produkcji i nie ma go jeszcze w sklepach. Najczęstsze pytania mówią, czym jest i ile kosztuje; przewodnik po gatunku tłumaczy, na co patrzeć w każdej grze tego typu.
← Powrót